Strona główna | Aktualności | Bój Polaków w ćwierćfinale, Polki poza “ósemką”#Dzień4

Bój Polaków w ćwierćfinale, Polki poza “ósemką”#Dzień4

Czwartego dnia EURO w piłce ręcznej plażowej w Starych Jabłonkach Polki i Polacy rozegrali trzy spotkania. Panie, ulegając Chorwacji, straciły szanse na ćwierćfinał, w którym wystąpili zaś panowie. W meczu o półfinał przegrali jednak z Rosjanami.

Beach Handball EURO 2019, STARE JABLONKI, POLAND, DAY 4, 05.06.2019

9:00 – Polska – Chorwacja (kobiety) 0:2 (8:16, 6:20)

Dzień zaczął się walką pań o udział w najlepszej “ósemce” mistrzostw. Awans do ćwierćfinału nie leżał już jednak tylko w rękach Polek. Zanim miało przyjść nam martwić się o inne wyniki, “sreberka” musiały pokonać Chorwatki. Obojętnie w jakim rozmiarze. W innym wypadku Biało-Czerwone czekała gra o lokaty 9-12.

Pierwszy set zaczął się obiecująco: obie ekipy szły łeb w łeb (4:4, 6:6). W pewnym momencie Polki kompletnie zacięły się jednak w ataku, a Chorwatki bardzo konsekwentnie punktowały gospodynie. W ten sposób wygrały pierwszą partię (16:8). Co gorsza, na fali dobrej gry przyjezdne szybko przewagę zbudowały także w drugiej odsłonie. W połowie partii prowadziły już 10:2 (5. min.) i w kolejnych minutach tylko powiększały przewagę. Ostatecznie wygrały 20 do 6 i pozbawiły Polki szans na ćwierćfinał.

Karolina Peda, trener-asystent reprezentacji podsumowała: – Chorwacja okazała się w tym meczu dużo lepszym przeciwnikiem, nie będziemy się oszukiwać, że było inaczej, bo o tym świadczy wynik. Usiądziemy sobie spokojnie i przeanalizujemy, dlaczego tak się wydarzyło, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Teraz po prostu musimy to przetrawić, pogodzić się z tym i podnieść się z tego tak, żeby pokazać, że stać nasz zespół na takie granie jak z Norweżkami, bo o tym doskonale wiemy.

Polki w sobotę zagrają zatem o miejsca 9-16.

POLSKA: Niedźwiedź, Bartkowiak, Filończuk, Sowa 2, Jakubowska 8, Mazurek 4, Ślęzak, Nowicka, Łakomy, Masłowska.

Beach Handball EURO 2019, STARE JABLONKI, POLAND, DAY 4, 05.06.2019

12:00 – Polska – Szwajcaria (mężczyźni) 2:1 (28:19, 17:18, 10:6)

Zadanie Polaków na mecz ze Szwajcarami było proste: powetować niepowodzenie koleżanek, ugrać jednego seta i awansować do ćwierćfinału. Zwycięstwo zapewniało nawet 3. lokatę w grupie.

Plan udało się zrealizować już przy pierwszej próbie. Polacy nie chcieli pozostawić nic losowi i dzięki bardzo spokojnej i dobrze rozegranej pierwszej partii zapewnili sobie już wyrównanie najlepszego wyniku w historii startów w mistrzostwach Starego Kontynentu (28:19). W najgorszym razie czeka nas powtórka z 2009 roku w Larviku (8. miejsce).

Druga połowa nie była już tak jednostronna, choć inicjatywę utrzymywali Polacy. Niestety, w końcowym momencie łatwo wypuścili najpierw piłkę, a potem prowadzenie z rąk (17:18). Tradycyjnie (po raz szósty w dziewięciu meczach), w grze panów czekały nas shoot-outy. Polacy mają już w nich na tyle dużą wprawę, że bez problemu pokonali Helwetów (10:6).

Mateusz Orłowski skwitował: – Osiągnęliśmy plan minimum, czyli jesteśmy w ćwierćfinale. Ale nie spoczywamy na laurach i każdy kolejny mecz jest dla nas tym najważniejszym, mam nadzieję, do samej niedzieli. Uwielbiamy dreszczowce, dobrze się w nich czujemy i jeszcze bardziej cieszymy się po nich z wygranej. Teraz skupiamy się już na ćwierćfinale.

Ten Biało-Czerwoni rozegrać mieli jeszcze w piątek.

POLSKA: Zakreta, Fabianowicz 2, Miedziński 12, Matyjasik, Pieńczewski, Orłowski 3, Szczukocki 5, Niedzielak, Rupp 11, Czapliński, Wojdak, Kowalski.

18:00 – Polska – Rosja (mężczyźni, ćwierćfinał) 0:2 (22:30, 18:19)

Nie będzie już więcej matematyki. Wkroczyliśmy w fazę pucharową, gdzie wygrany grać będzie o medale, przegrany – o miejsca w drugim szeregu. Wszystko zależy od jednego meczu. Ćwierćfinałowym rywalem Polaków była Rosja.

Pierwszy set zaczął się jak z koszmaru: nie dość, że rywale szybko zbudowali przewagę (10:4, 4. min.), to na domiar złego czerwoną kartkę otrzymał Marcin Miedziński. W transie bronił także rosyjski bramkarz, dzięki czemu rywale pewnie wygrali pierwszego seta 30 do 22.

Drugi set lepiony był już z zupełnie innej gliny: jeśli w pierwszej połowie świetnie grał golkiper Sbornej, teraz bramkę murował Łukasz Zakreta. Rosjanie nie przedzierali się już przez polską defensywę z taką łatwością. O losie seta miała zadecydować zatem “złota bramka”. Polacy byli bardzo blisko remisu w setach, wywalczyli rzut karny, ale Rosjanie najpierw zatrzymali rzut Biało-Czerwonych, by w kolejnej akcji sami rozstrzygnąć losy spotkania (19:18).

Mikołaj Krekora, trener-asystent, stwierdził: – Słaby pierwszy set w obronie i bramce zaważył o wyniku, bo w ataku nie było najgorzej. Musieliśmy sobie poradzić z tym, że wypadł nam jeden zawodnik. W drugim secie w defensywie prezentowaliśmy się już lepiej. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy naszych szans w końcówce i przy “złotej bramce”. Kibicom na pewno należały się shoot-outy. Szukamy swoich szans dalej i dziękujemy kibicom za przybycie i doping. 

POLSKA: Zakreta, Fabianowicz, Miedziński, Matyjasik, Pieńczewski, Orłowski, Szczukocki 5, Niedzielak, Rupp 16, Czapliński 10, Wojdak 7, Kowalski 2.

PODSUMOWANIE:

Seniorzy zagrają w sobotę o miejsca 5-8 z Chorwatami, a panie o lokaty 9-16 z Francuzkami.

Ze Starych Jabłonek Maciej Szarek